YANE to ne ya blog STATYSTYKI ODWIEDZIN STRON WWW





YANE w podrozy - ciag dlaszy nastapil



No dobra, to co by tu dalej?

Dalej to koniecznie trzeba obejrzec Betlemske Kaple :) W koncu dobrze wiedziec, gdzie Hus zhusycil swoich wspolziomkow :)


Image Hosted by ImageShack.us


Hustyzm rodzil sie w gotyckiej prostocie, ktorej nawet XX wieczna rekonstrukcja nie zepsula. Przy okazji zadziwia mnie mnogosc wizerunkow Mistrza Husa :) Qrcze fantomas przy nim robi wysiadke :]
Ide sobie zaulkami z rzadka uczeszczanymi przez turystow. I przez to jest jeszcze piekniej.





W koncu docieram na Staromestske Namesti.


Image Hosted by ImageShack.us


Akurat na Orloj wybija 15 i moge sobie patrzec jak korowod apostolow przesuwa sie w malenkich okienkach wiezy Ratusza.


Image Hosted by ImageShack.us


A potem zostawiam tlumek Wlochow, Hiszpanow, Japonczykow, Amerykanow i Bog wie kogo jeszcze, i ide sobie na Ungelt. Przy okazji szukam resztek gotyku.


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Jakos skutecznie udawalo mi sie ominac Ungelt do tej pory, wypadal zawsze nie po drodze :] Ungelt, jak Ungelt...


Image Hosted by ImageShack.us


...calkiem przyjemny. Ale Granovsky palac to jest to. Gapie sie na niego z jakies 10 minut. Mam jak zwykle w takich przypadkach przerwe w zyciorysie.


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


No dobra. Krotka konsultacja z zegarkiem. O 17.15 musze byc w domu, inaczej Kocur bedzie sterczal przed furtka na mrozie. Wlasciwie to najwyzszy czas byloby isc na tramwaj, tym bardziej, ze powinnam cos kupic do jedzenia. Ale jak tu isc, gdy czlowieka zaatakuje cos takiego?


Image Hosted by ImageShack.us


Kosciol Sw. Jakuba schowany jest na malenkiej uliczce. Bardzo latwo tam nie trafic i chyba wiekszosc wycieczek skrzetnie omija ten punkt. Nie bylo tam praktycznie zywej duszy. Musialam tam zajrzec, bo przeciez inaczej bym sie pochorowala, ze mnie tam nie bylo. A wewnatrz wszystko ociekalo zlotem, bogatymi freskami, a do tego urzekajacy groboweic - cudnie przeladowany barok.
Oszolomiona, jak dziecko po wizycie w fabryce czekolady, wytoczylam sie na Celetna, co chwile mrozac oczy od blasku krysztalow.


Image Hosted by ImageShack.us


I to bylo juz najwyzszy czas, zeby popedzic na metro na Musteku. Po 7 minutach bylam juz na Andel. Zaopatrzylam sie w pobliskim Carrefourze w pomidorki koktajlowe (jedyne zjadliwe w zimie), jogurt (mniami, w sloiczku), bagete, salami i ser, ktory wyrzucilismy very next day. Do szybkiego podgryzania paczka migdalow w jogurcie (dziwny smak).
Niespodzianka, bo w domu czekal Kocur. Przezornie wzial klucze od M. przeczuwajac, ze o 16 to mnie raczej w domu nie bedzie. Gdybym sobie wreszcie zroamingowala komore, moglby zadzwonic, a tak bylam szczesliwie odcieta od swiata. Swieta wolnosci :D
Reszta tego dnia jest milczeniem :>

Za to w sobote...

To moze napisze jak ciag dalszy nastapi :]



YANE by neya 2006-02-09 21:47:26
skomentuj(1)



YANE w podrozy



Jest piątek. 5.00. "Riders on the Storm" natretnie brzecza z mojej komorki. Otwieram jedno zaspane oko, a potem drugie. Spalam moze 4 godziny i chce spac jeszcze, jeeeeszcze... Wylaczam radio, ktore o 5.05 zaczelo bebnic w kuchni. Ustawilam w nim budzik dla pewnosci, ze wstane. Ide pod prysznic.
Za siedem szosta jestem na przystanku, dopiero wtedy uswiadamiam sobie, ze cholera jasna psia krew zapomnialam wziac akumulatorkow do sansy. Niech to drzwi scisna... No nic musi starczyc to co mam, a najwyzej kupie sobie jakies bakterie.
W zyciu nie przypuszczalam, ze o takiej dzikiej godzinie tyle ludzi jezdzi autobusami. Tzn. jak wsiadalam na Miodowej bylo moze 3 osoby, ale czym bardziej 175 dojezdzalo do centrum tym wiecej osob wsiadalo. Ja sie grzecznie wepchnelam w kacik i jechalam gapiac sie w okno.
W check-in'ie musialam stoczyc z pania krotka walke, ze moja ponad 12kilogramowa walizka jak najbardziej nadaje sie na bagaz podreczny. Pani twierdzila, ze to bujda na resorach. W koncu jednak ulegla memu nieprzepartemu urokowi osobistemu i przyczepila mi wymarzona plakietke delivery at aircraft :]
No dobra, to wio w gore, potem sniadanie, potem w dol i jestem na miejscu :)
A na miejscu jest jakos okrutnie pusto. Patrze na zegarek, dopiero 9.30. Jest dobrze, ba, powiedzialabym, ze jest niezle. A teraz musze pokazac Kocurowi, ze jestem dzielna dziewczynka i ze dam sobie sama rade. Pewnie, ze sobie daje. Jade 119 na Dejvicka, potem metro - linka A, metro - linka B, Andel, tramwaj i jestem w domu :) I juz wiem, ze teraz najtrudniejsza czesc zadania, czyli otworzenie tych cholernych drzwi. Zajmuje mi to z 5 minut. Siku mi sie chce, Boze, no szybciej. W kocu synchronizuje zamek dolny, z zamkiem gornym, wylaczam alarm i kurcgalopkiem pedze po schodach do kibelka. Ufff... znowu sie udalo :>
Teraz juz swobodnym krokiem wracam po walizke, taszcze ja na drugie pietro, wypakowuje wszystko, robie czencz mani w portmonetce. W kuchni znajduje jeden migdal w czekoladzie, ktory sie ostal od mojej poprzedniej bytnosci tu, pozeram go, zapijam zywcem, ogacam sie dosyc cieplo i biorac aparat ide w miasto :)
Jade na Narodni Trida, bo jak mnie pamiec nie myli tam jest takie dziwne TESCO. Nie, no wcale mi na rozum nie padlo, najpierw pozalatwiam te rozne sprawy, a potem juz same przyjemnosci. Ale nic nie zalatwiam. Chrznic to :) Wracam coby sobie poogladac Narodni Divadlo, bo poprzednim razem widzialam tylko z daleka.





Obiegam je z kazdej strony i robie zdjecia. Pogoda jest dupna, wiec i zdjecia troche kiepskie.





Ale nawet jakby sie lal na mnie deszcz meteorytow to mnie sie podoba :) Szczegolnie, ze wszystko widziane z perspektywy Mostu Legii wyglada nieco inaczej.













No dobra to co by tu dalej?

Dalej to bedzie, jak ciag dalszy nastapi :D


YANE by neya 2006-02-08 14:45:46
skomentuj(0)



zaskoczenie roku



To zyje? TO ZYJE!!!


YANE by neya 2005-12-19 22:11:13
skomentuj(3)



Naiwnosci ma



Obawiam sie, ze umre naiwna. Poniewaz nie znam daty i godziny, wiec zakladam, ze bedzie to za lat dziesiat. I juz nic mi nie pomoze. Zycie wciaz mnie uczy, ze trzeba wszystko na dystans, a ja jak dziecko wkladam reke w ogien. I potem boli, oj boli i to bardzo. Ale ani lzy, ani silne postanowienia poprawy nie dzialaja.
To moja wieczna potrzeba, zeby byc akceptowana i glupia wiara, ze jak bede ludziom udowadniac, jak jestem madra to oni mnie polubia. A tu gucio...


YANE by neya 2005-09-16 16:09:25
skomentuj(3)



dementi



Wlasciwie to powinnam wejsc pod stol lub na stol (jak kto woli) i odszczekac wszystko co napisalam we wtorek.
Ale czy to moja wina, ze ja rzadko uzywam gg? Skad moglam wiedziec, ze on tam sie wywnetrza??? ;) No naprawde mi sie wieczorem glupio zrobilo, jak juz sobie to gg uruchomilam. Od tej pory bede sprawdzac i jedno i drugie i dopiero potem obrzucac innych kalumniami i watpic w ich uczucia ;)))


YANE by neya 2005-09-07 23:21:03
skomentuj(0)



slaba plec ;]



Pojechal sobie... Pierwszy tydzien byl koszmarny, ale minal szybko. A ten zle sie zaczal i jakos jestem przerazona. Czuje, ze nie mam zadnego wsparcia. Pewnie najzwyczajniej na swiecie dopadl mnie syndrom slabej kobietki, ktora bez silnego meskiego ramienia ani rusz. Glupota! Od tylu lat radze sobie sama w tylu sprawach, ze w ogole nie wiem skad to uczucie.
Moze niedlugo okrzepne i nie bede nerwowo co 5 minut zagladac do skrzynki. On od wczoraj olal sprawe i nawet jednego malego maila nie wyslal. No to kij mu w oko :P Ide sobie kupic sztruksy, o! ;))))



YANE by neya 2005-09-06 11:14:39
skomentuj(1)



a teraz my sie obrazimy



Mam swoj honor narodowy. Nie lubie, kiedy ktos bezpodstawnie obraza moja Ojczyzne. Nie jest to najlepsze miejsce na ziemi, ale kocham je. Jedna z pierwszych piosenke, ktorych sie nauczylam byla "Plynie Wisla, plynie", a wierszyk "Kto ty jestes? Polak maly...". Tego wszystkiego nauczyla mnie Babcia i Rodziciele. Szczegolnie Babcia, ktora przezyla dwie wojny. Pierwsza wspominala dosc milo(!). Jakas Austriaczka przewijala sie w jej wspomnieniach, wraz z deserami. No nic dziwnego Babcia byla wtedy dzieckiem kilkuletnim, wiec desery mogly byc milym wspomnieniem. Druga wojna to juz trauma... Strata dziecka, wyrzucenie z mieszkania, glod, strach. A potem przyszli "Ruscy". Bo kiedys, dawno temu byli Rosjanie, ale ci, ktorzy na karabinach przyniesli do Lublina w 1944 r. akt PKWN to byli Ruscy.
Poniewaz bylam dzieckiem, wiec wiele z tych wojennych wspomnien Babci wyparowalo mi z pamieci. Po glowie wciaz mi sie kolacze jak to Rosjanki chodzily w koszulach nocnych po ulicach sadzac, ze sa to sukienki.
I jakos tak wyszlo, ze nie lubie Rosji. Moze dlatego, ze nie potrafie jej zrozumiec, a moze dlatego, ze Polska i Rosja sa tak naprawde choc tak bliskie geograficznie bardzo kulturowo odlegle. Wiem, ze pozornie mozna znalezc sporo cech wspolnych, ale jakby tak pogrzebac to pewnie znalaloby sie cos wspolnego z Baskami dajmy na to... Ale niechec do jakiegos panstwa to jedno, a niechec do ludzi z niego pochodzacych to juz calkiem co innego.
Tez czuje sie urazona, ze Putin nie wymienil Polski jako sojusznika, bo zgodnie z historia naprawde na to zasluzylismy. Ale w zyciu nie przysloby mi do glowy, zeby za to co robi prezydent jakiegos panswta obrazac sie na artystow z tegoz samego panstwa. Chyba ten sprzeciw obywatelski nam nie wyszedl :/
No chyba, ze ludzie z Teatru Balszoj napisali przemowienie Putinowi ;)

YANE by neya 2005-05-12 14:19:18
skomentuj(4)




Inny swiat
Warszawa
Bazylek Pan Bazylek rulezzz
stardog :D
mcdalenka
kubu to chyba trendy czytac kubu ;]